Czytane nie tylko dawniej

CZYTANE NIE TYLKO DAWNIEJ
Książki najlepsze, to te do których wracamy po wiele razy, które mimo upływu lat, naszego rosnącego doświadczenia i kumulowania się przeżyć stale odczytujemy na nowo, wspierają nas lub choćby tylko przypominamy sobie ważne, wyrażone w nich myśli.
Dla mnie jedną z takich książek jest "Długa droga" Bernarda Moitessiera. Wydana dawno i przeczytana po raz pierwszy jednym tchem w 1975 roku towarzyszy mi stale. To opowieść o pierwszych regatach wokół ziemskich non-stop zorganizowanych przez "Sunday Times" w 1968 roku. Wyścig ten był następnym krokiem w rozwoju żeglarstwa oceanicznego po okrzepnięciu regat TARS.
Lecz nie znajdziemy w książce Moitessiera opowieści o rywalizacji na trasie. Udział w tych regatach był dla człowieka, dla którego żegluga oceaniczna była już nie potrzebą, czy pasją, ale sposobem na życie, raczej pretekstem do następnej wielkiej wędrówki. I odbard Moitessier wędrówkę niezwykle długą. Po zamknięciu wokółziemskiej pętli postanowił nie wracać do Europy lecz popłynął dalej aż na Tahiti dokonując półtora kręgu.
Nie lubię i nie cenię ogromnej większości relacji z wielkich regat, czy dalekich rejsów. Są zazwyczaj nudne. Nie interesują mnie szczegóły techniczne organizacji wyprawy, bo je znam. Nie ma też nic ciekawego w relacjach z prowadzonej nawigacji, refowaniach i zmianach żagli, czy przysłowiowej zmiany foka nr. 3 na foka nr. 2. Robię to wiele razy w każdym sezonie.
Dodać jednak trzeba, że załącznik, a więc rozważania techniczne autora są warte starannego studiowania, a jego porady aktualne do dziś, mimo, że tak wiele technice i technologii sprzetu żęglarskiego się zmieniło.
O czym zatem chciałbym czytać w książkach żeglarzy? Odpowiedź jest tak prosta, jak ta na pytanie o czym pisał Szekspir?
O życiu!
I tu Bernard Moitessier jest mentorem niezrównanym. Wychowany na Dalekim Wschodzie tam uczył się tam nie tylko żeglowania ale właśnie życia. Impulsywna natura Francuza w połączeniu z kontemplacyjną kultura Wschodu dała osobowość niezwykle bogatą. Całe życie był Moitessier niespokojnym wędrowcem, wpadał w tarapaty i podnosił się, a w swych podróżach szukał swojej prawdy. Prawdy o życiu, o harmonii świata i o swoim miejscu w świecie i między ludĽmi. W tym o czym pisze widać poszukiwanie transcendencji, bo choć nie przyznaje się do wyznawania żadnej religii to widać w jego przemyśleniach zgłębianie tego co jedni nazywają Bogiem, inni Harmonią, czy Ładem lub Naturą .Wcześniej wydana "Pod żaglami wokół przylądka Horn" z jego podróży w latach 1963-66 jest bardziej typową relacją z rodzinnych wypraw, równie piękną ale bardziej ogładzoną. "Długa droga" to surowa relacja samotnika dobrowolnie wybierającego swój los. Rejs nie jest w żadnym stopniu ucieczką od świata, tak jak nie jest ucieczką poważny i szlachetnie umotywowany wybór pustelnika. Jest znalezieniem sobie innego, własnego miejsca w życiu i wtopieniem się w świat. Ocean, jachtowe realia są tłem i katalizatorem przemyśleń i decyzji o charakterze najpoważniejszym. Mierzenie się z trudami fizycznymi i psychicznymi samotnej żeglugi autor miał już wielokrotnie za sobą. Teraz przyszedł czas na credo życiowe, na opowieść o sobie. Autor uniknął niezwykle ryzykownej próby takiej opowieści wprost. Polega ona na retrospekcji, ocenie swoich relacji z rzeczywistością, wspaniałej interpretacji przeczytanych lektur.
Gdybyśmy określili miłość jako chęć poznania obiektu uczucia, pragnienie przebywania razem, pragnienie czynienia mu dobra to Moitessier był człowiekiem głęboko miłującym świat i ludzi. I nie jest paradoksem, że wyznaje nam to w relacji z samotnej podróży jachtem.
Pointą jego wypraw, ale chyba i życia jest fragment z "Na wschód od Edenu" Steinbecka, gdzie idzie o tłumaczenie biblijnego zwrotu o panowaniu nad grzechem. W przekładzie amerykańskim powiedziano "masz panować nad grzechem" co było rozkazem. Inny, angielski przekład mówił "będziesz panował nad grzechem" co było obietnicą. Chińczycy po kilkuletnich studiach nad językiem hebrajskim przełożyli to jako "Nad grzechem panować możesz". Oznacza to daną nam wolność wyboru, ale i odpowiedzialność. Uznali, że czas nauki i pracy nie był zmarnowany.
To dobrze, że są takie książki.

Maciej Roszkowski