![]() |
||||||||||
| |
|
|
|
|
|
|
|
|
||
![]() |
||||||||||
![]() |
![]() |
|||||||||
| |
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
Recenzja
MAM JACHT
Od kilku lat stałem się tak praktyczny, że czytuję wyłącznie podręczniki i to z różnych dziedzin. Z roku na rok nabieram coraz większego szacunku dla ludzkiej wiedzy i doświadczenia. Niestety i w tym gatunku literatury powstają dzieła stworzone wyłącznie z bezczelnej chęci zysku. W żeglarstwie także. Z tym większą radością powitałem wreszcie, znaną mi już z maszynopisu książkę Macieja Roszkowskiego - MAM JACHT. Wymogłem na "Żaglach" powierzenie mi napisanie recenzji i oto co chciałbym powiedzieć Czytelnikom o tym poradniku. Krótko- to fachowe opracowanie i przyda się każdemu, nawet takiemu, który żegluje na piątym z kolei i to własnoręcznie zbudowanym jachcie morskim.
Autor jest kapitanem, inżynierem, żaglomistrzem, szkutnikiem i naprawdę zna się na robocie. Widuję go często, ale prawie zawsze w roboczym kombinezonie. Gdy czytam jak forniruje, jak laminuje, a zwłaszcza jak obchodzi się z żaglami- oczyma wyobraźni widzę wszystkie etapy budowy, naprawy, renowacji i eksploatacji jachtu morskiego w naszych nadal skromnych warunkach technologicznych, materiałowych oraz ... finansowych. Maciej Roszkowski napisał książkę w konwencji "do it yourself". Jest nie tylko bardzo "użytkowa" (zawiera wiele konkretnych danych, tabel, wykazów) ale i czyta się ją łatwo. Prawdę mówiąc- jest dla mnie za krótka. Tyle, że gdyby Autor chciał ciągnąć tylko niektóre wątki - powstało by coś o objętości Brytyjskiej Encyklopedii. Na tylnej okładce napisano, że posiadanie jachtu "... nie musi oznaczać ogromnych wydatków..." Dopowiadam przemilczenie: pracy, pracy, pracy i opanowania co najmniej 17 zawodów.
"Mam jacht" (tytuł roboczy "Poradnik żeglarza - armatora") ma 10 rozdziałów, które zajęły 214 stron formatu 214×160 mm. Dużo dobrych, przejrzystych kolorowych (!) ilustracji w tonacjach balansujących wokół sepii. Autor zaczyna od hamletującej rozterki "mieć czy nie mieć ? - a jeśli mieć, to czy budować, czy kupić. Tak czy inaczej - nie zlecać budowy. Później rozdział o przepisach i papierach jachtu przy użyciu określeń, znanych jako eufemizmy. Dalej o konstrukcjach drewnianych, laminatowych, metalowych (to specjalne doświadczenia armatora "Hoorna"), nawet kilka słów o siatkobetonowcach. Rozdział siódmy traktuje o osprzęcie, w tym oczywiście o żaglach a ósmy o wyposażeniu. Ostatnia duża część to wskazówki konserwacyjne, transportowe oraz doświadczenia dotyczące przebudów, usprawnień i adaptacji.
Maciej Roszkowski poradnikiem "Mam jacht" w dobrym stylu dopisał się do biblioteki Mieczysława Plucińskiego, Zbigniewa Milewskiego, Stefana Workerta, Norberta Patalasa, Jerzego Dziewulskiego, Witolda Tobisa, Juliusza Sieradzkiego....
Książkę wydała Oficyna Wydawnicza Alma Press, Warszawa. Nakład - tajemnica handlowa. Cena - przystępna. Jest to już 25 książka tego Wydawcy. Jeśli Autorzy są w takim stopniu usatysfakcjonowani jak Czytelnicy - to gratuluję całemu Trójkątowi.
JERZY KULIŃSKI "ŻAGLE" 01/2001